Wielu z nas zakłada, że skoro w małżeństwie „wszystko jest wspólne”, to i każda złotówka z pensji współmałżonka zgodnie z literą prawa, trafia automatycznie do majątku wspólnego. Na pierwszy rzut oka wydaje się to logiczne – przecież oboje małżonkowie tworzą gospodarstwo domowe – dzielą rachunki, wydatki i cele. Ale czy zawsze taka sytuacja ma miejsce? Czy każda część wynagrodzenia za pracę rzeczywiście staje się majątkiem wspólnym?
Odpowiedź – jak to bywa w prawie – brzmi: „to zależy”. Co do zasady wynagrodzenie jednego z małżonków faktycznie zasila majątek wspólny, ale od tej reguły są wyjątki. A jeden z nich był osią sporu w sprawie, którą rozpatrywał Sąd Rejonowy w Łodzi. Konflikt ten orbitował wobec następującego pytania – czy skoro pożyczkę mieszkaniową spłacano bezpośrednio z pensji żony – jeszcze zanim fizycznie trafiła do jej kieszeni – to środki te faktycznie były już majątkiem wspólnym. Czy może jednak pozostały jej majątkiem osobistym?
Wynagrodzenie i majątek wspólny według k.r.o.
Podstawą naszej dzisiejszej analizy jest art. 31 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego. Zgodnie z § 1 tego przepisu, z chwilą zawarcia małżeństwa między małżonkami powstaje tzw. wspólność ustawowa – czyli wspólny majątek obejmujący m.in. rzeczy i prawa nabyte w czasie trwania małżeństwa przez jednego lub oboje małżonków.
Najistotniejszy w kontekście tego artykułu jest jednak § 2 pkt 1, który stanowi, że do majątku wspólnego należą:
„pobrane wynagrodzenie za pracę i dochody z innej działalności zarobkowej każdego z małżonków”.
Co do zasady więc, wszystkie dochody uzyskane w trakcie trwania małżeństwa – niezależnie od tego, kto fizycznie je otrzymuje – zasilają majątek wspólny. Ale jak w praktyce rozumieć „pobrane wynagrodzenie”? Czy moment wypłaty – np. wpływ na konto bankowe lub potrącenie na rzecz pożyczki – ma tu znaczenie? To właśnie analizował sąd w sprawie, którą przywołujemy.
Spór o mieszkanie – czyli jak wynagrodzenie żony stało się osią podziału majątku
W sprawie rozpoznanej przez Sąd Rejonowy dla Łodzi-Widzewa (sygn. II Ns 316/17), po rozwodzie, była małżonka domagała się przyznania jej lokatorskiego prawa do lokalu mieszkalnego, wskazując, że to ona samodzielnie sfinansowała wkład mieszkaniowy. Jej kluczowym argumentem była fakt iż, pożyczka z zakładowego funduszu mieszkaniowego została spłacona z jej wynagrodzenia, zanim zostało ono wypłacone. Jej zdaniem, pieniądze te nie zdążyły wejść do majątku wspólnego i stanowiły nakład z majątku osobistego.
Sąd jednak uznał inaczej. W jego ocenie fakt, że potrącenia następowały z pensji, nie pozbawia tych środków charakteru majątku wspólnego. Moment „pobrania wynagrodzenia” został tu rozumiany szeroko – obejmował również sytuacje, w których środki zostały użyte na cele rodzinne, zanim fizycznie trafiły do rąk małżonka.
Co orzekł sąd?
Sąd wyraźnie wskazał, że:
„Z punktu widzenia przynależności do majątku wspólnego wynagrodzenia za pracę […] decydujące znaczenie ma chwila pobrania przez małżonka takiego wynagrodzenia […]. Spłata pożyczki w tym okresie następowała z majątku wspólnego.”
W efekcie, sąd stwierdził, że wkład mieszkaniowy został sfinansowany ze środków należących do majątku wspólnego i nie uwzględnił argumentacji żony o „osobistym charakterze” tych pieniędzy.
To rozstrzygnięcie miało kluczowe znaczenie dla dalszego postępowania – lokal został uznany za element majątku wspólnego, a nie osobistego.
Kluczowe wnioski
- Wynagrodzenie staje się majątkiem wspólnym dopiero w momencie jego pobrania – niezależnie od tego, czy pieniądze trafią do ręki, na konto, czy zostaną automatycznie potrącone na jakiś cel.
- Potrącenia z pensji, np. na spłatę pożyczki, nie oznaczają, że środki te „ominęły” majątek wspólny. Wręcz przeciwnie – są one traktowane jako wykorzystanie wspólnych środków.
- Aby skutecznie wyłączyć dany składnik z majątku wspólnego, konieczne jest wykazanie, że pochodził on z majątku osobistego – np. zgromadzonego przed ślubem lub odziedziczonego. Ciężar dowodu spoczywa na stronie, która tego się domaga.
Chcesz wiedzieć więcej? Zapraszamy do kontaktu!
Zdjęcie: unsplash.com