W sprawach rozwodowych coraz częściej pojawiają się dowody, które jeszcze kilkanaście lat temu nie odgrywały tak dużej roli. Nagrania rozmów, wiadomości SMS, screeny z komunikatorów, zdjęcia czy materiały z mediów społecznościowych stały się jednym z podstawowych sposobów wykazywania określonych okoliczności przed sądem.
Nie oznacza to jednak, że każde nagranie automatycznie przesądza sprawę. Szczególne wątpliwości pojawiają się wtedy, gdy rozmowa została zarejestrowana w warunkach, które mogły wpływać na jej przebieg. Chodzi zwłaszcza o sytuacje, w których jedna strona celowo prowokuje drugą, zadaje sugestywne pytania, wywołuje emocje albo prowadzi rozmowę tak, aby uzyskać określoną wypowiedź.
W praktyce spraw rozwodowych może to mieć ogromne znaczenie. Zdarza się bowiem, że jedna ze stron przedstawia nagranie jako dowód agresji, przyznania się do winy, zdrady czy braku zainteresowania rodziną, podczas gdy druga strona twierdzi, że została do określonych słów sprowokowana. Powstaje wtedy pytanie, czy sąd powinien takie nagranie traktować jako pełnowartościowy dowód.