Kiedy odchodzi do rozpadu małżeństwa i przychodzi czas na podział majątku, większość osób myśli o jego najbardziej oczywistych składnikach: mieszkaniu, samochodzie, oszczędnościach czy zgromadzonych ruchomościach. Tymczasem praktyka pokazuje, że w wielu przypadkach w skład majątku wchodzą także elementy, o których małżonkowie nie zawsze pamiętają lub których znaczenia nie rozumieją – takie jak udziały w spółce z ograniczoną odpowiedzialnością. Dla jednego z małżonków mogą one wydawać się „jego własną sprawą zawodową”, dla drugiego – czymś odległym, niemal abstrakcyjnym. A jednak z punktu widzenia prawa rodzinnego udziały te często stanowią wspólny dorobek małżonków, wymagający rzetelnej analizy i właściwej wyceny.
To właśnie w takich, pozornie nietypowych sprawach, pojawiają się najtrudniejsze pytania: czy udziały można dzielić w naturze? Czy można przyznać je temu z małżonków, który nigdy nie był wspólnikiem spółki? Jak ustalić ich rzeczywistą wartość, zwłaszcza jeśli spółka w międzyczasie rozwinęła działalność? I czy zbycie udziałów przez jednego z małżonków po ustaniu wspólności majątkowej skutecznie „ucina” możliwość ich podziału?
Odpowiedzi na te problemy w przejrzysty sposób udzielił Sąd Najwyższy w postanowieniu z 31 stycznia 2013 r. (II CSK 349/12), które – choć osadzone w konkretnym stanie faktycznym – ma szerokie znaczenie dla praktyki orzeczniczej.