Nagranie w sprawie rozwodowej a manipulacja rozmową – czy taki dowód ma wartość w sądzie?

W sprawach rozwodowych coraz częściej pojawiają się dowody, które jeszcze kilkanaście lat temu nie odgrywały tak dużej roli. Nagrania rozmów, wiadomości SMS, screeny z komunikatorów, zdjęcia czy materiały z mediów społecznościowych stały się jednym z podstawowych sposobów wykazywania określonych okoliczności przed sądem.

Nie oznacza to jednak, że każde nagranie automatycznie przesądza sprawę. Szczególne wątpliwości pojawiają się wtedy, gdy rozmowa została zarejestrowana w warunkach, które mogły wpływać na jej przebieg. Chodzi zwłaszcza o sytuacje, w których jedna strona celowo prowokuje drugą, zadaje sugestywne pytania, wywołuje emocje albo prowadzi rozmowę tak, aby uzyskać określoną wypowiedź.

W praktyce spraw rozwodowych może to mieć ogromne znaczenie. Zdarza się bowiem, że jedna ze stron przedstawia nagranie jako dowód agresji, przyznania się do winy, zdrady czy braku zainteresowania rodziną, podczas gdy druga strona twierdzi, że została do określonych słów sprowokowana. Powstaje wtedy pytanie, czy sąd powinien takie nagranie traktować jako pełnowartościowy dowód.

Nagranie jako dowód – problem nie leży tylko w tym, czy istnieje

W postępowaniu cywilnym sąd ocenia dowody zgodnie z zasadą swobodnej oceny dowodów. Oznacza to, że nie wystarczy samo przedstawienie nagrania. Sąd musi jeszcze ocenić jego wiarygodność, znaczenie oraz okoliczności, w jakich zostało sporządzone.

Istotne jest więc nie tylko to, co zostało nagrane, ale również to, w jaki sposób doszło do nagrania. Jeżeli rozmowa była prowadzona w sposób manipulacyjny, a osoba nagrywana nie miała świadomości, że jej wypowiedzi są rejestrowane, sąd może podejść do takiego materiału z dużą ostrożnością.

Na ten problem zwrócił uwagę Sąd Apelacyjny w Krakowie w wyroku z 22 sierpnia 2012 r., sygn. akt I ACa 717/12. Sprawa nie dotyczyła rozwodu, lecz sporu gospodarczego, jednak uwagi sądu dotyczące nagrań mają znaczenie szersze.

Sąd wskazał, że dopuszczalność dowodu z potajemnie rejestrowanych rozmów jest przedmiotem kontrowersji. Jednocześnie podkreślił, że wartość dowodowa takich nagrań często bywa niewielka, ponieważ rozmowa może być manipulowana w taki sposób, aby padły określone stwierdzenia osoby, która nie wie, że jest nagrywana. Sąd zauważył również, że taka manipulacja może prowadzić do wypowiedzi nieodpowiadających faktom, lecz wynikających z emocji albo taktyki prowadzenia rozmowy.

To bardzo ważne stanowisko. Pokazuje ono, że nagranie nie jest dowodem „samograjem”. Nawet jeśli zostanie przedstawione w sądzie, druga strona może wykazywać, że nie oddaje ono rzeczywistego obrazu sytuacji.

Manipulacja rozmową a sprawa rozwodowa

W sprawach rozwodowych emocje są zwykle znacznie większe niż w typowych sporach cywilnych. Rozmowy między małżonkami często odbywają się w napięciu, po kłótni albo w sytuacji długotrwałego konfliktu. W takich warunkach szczególnie łatwo o słowa wypowiedziane impulsywnie, pod wpływem zdenerwowania albo w reakcji na prowokację.

Jeżeli jedna ze stron nagrywa rozmowę i jednocześnie świadomie ją ukierunkowuje, sąd powinien ocenić taki dowód ostrożnie. Może mieć znaczenie, czy osoba nagrywająca zadawała pytania sugerujące odpowiedź, czy przerywała wypowiedzi, czy pomijała wcześniejszy kontekst rozmowy, czy nagranie obejmuje całość zdarzenia, czy tylko jego fragment.

Inaczej należy oceniać nagranie spontanicznej wypowiedzi, a inaczej materiał, który powstał po długim prowokowaniu drugiej osoby do reakcji. W tym drugim przypadku można argumentować, że nagranie nie pokazuje obiektywnego przebiegu relacji, lecz efekt celowo wywołanej sytuacji.

Czy można bronić się przed takim nagraniem?

Tak. Strona, przeciwko której przedstawiono nagranie, nie musi ograniczać się do stwierdzenia, że „nie zgadza się” z jego treścią. Może wskazywać konkretne okoliczności podważające jego wartość dowodową.

W szczególności można podnosić, że nagranie zostało wyrwane z szerszego kontekstu, że nie obejmuje wcześniejszego przebiegu rozmowy, że wypowiedzi padły pod wpływem silnych emocji, że druga strona celowo prowadziła rozmowę w określonym kierunku albo że nagranie przedstawia jedynie fragment sytuacji korzystny dla osoby nagrywającej.

Nie chodzi więc wyłącznie o kwestionowanie autentyczności nagrania. Nawet autentyczne nagranie może mieć ograniczoną wartość dowodową, jeżeli sposób jego powstania budzi poważne wątpliwości.

Co z tego wynika?

Dowody z nagrań mogą mieć znaczenie w sprawach rozwodowych, ale nie powinny być oceniane automatycznie. Sąd musi uwzględnić nie tylko treść nagrania, lecz także okoliczności jego uzyskania i przebieg rozmowy.

Jeżeli nagranie powstało w warunkach manipulacji, prowokacji albo świadomego nakierowywania rozmówcy na określone wypowiedzi, druga strona może skutecznie wskazywać, że taki dowód nie oddaje rzeczywistego obrazu sytuacji.

W praktyce oznacza to, że osoba nagrana nie jest bezradna. Może wykazywać, że wypowiedzi były reakcją na określone zachowanie drugiej strony, a nie samodzielnym i wiarygodnym potwierdzeniem faktów istotnych dla sprawy rozwodowej.

Źródła:

Wyrok Sądu Apelacyjnego w Krakowie z 22 sierpnia 2012 r., I ACa 717/12.

 

Chcesz wiedzieć więcej? Zapraszamy do kontaktu!

Zdjęcie: unsplash.com

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *