Dłużnicy nie ustają w poszukiwaniu sposobów na uniknięcie spłaty swoich zobowiązań. Zdarza się, że niektóre z ich działań ocierają się o granice prawa lub wręcz mają charakter działań pozornych, zmierzających do pokrzywdzenia wierzycieli. Jednym z bardziej kreatywnych mechanizmów, który łączy się zarówno z tematyką prawa rodzinnego, jak i egzekucyjnego, jest próba „schowania” majątku pod płaszczykiem umowy alimentacyjnej.
Na gruncie polskiego prawa alimenty – z racji swojego celu – korzystają z przeróżnych legislacyjnych przywilejów, m.in. pierwszeństwa zaspokojenia w toku egzekucji. Ten szczególny status bywa jednak nadużywany. Dowodzi tego interesujący przypadek rozpoznany przez Sąd Apelacyjny w Warszawie, w którym sąd musiał zmierzyć się z pytaniem, czy umowa alimentacyjna może zostać uznana za czynność dokonaną z pokrzywdzeniem wierzycieli.
Stan faktyczny: 15 tys. zł alimentów i… 30 milionów długów
Sprawa dotyczyła G. L., ojca małoletniej córki, który będąc jednocześnie dłużnikiem na kwotę blisko 30 milionów złotych (z tytułu dwóch pożyczek bankowych), podpisał akt notarialny, w którym zobowiązał się do płacenia alimentów w wysokości… 15 000 zł miesięcznie. Na tym nie koniec – dodatkowo zobowiązał się zapłacić matce dziecka jednorazowo 20 000 zł tytułem kosztów porodu oraz po 5 000 zł przez trzy miesiące po narodzinach dziecka.
Wkrótce po zawarciu tej umowy, rozpoczęły się liczne postępowania egzekucyjne ze strony banków i firm windykacyjnych. Problem w tym, że z uwagi na obowiązujące przepisy – alimenty mają pierwszeństwo przed innymi roszczeniami. Wierzyciel nie mógł więc skutecznie egzekwować należności z majątku obciążonego świadczeniami alimentacyjnymi. Sytuacja ta skłoniła go do wniesienia pozwu o uznanie umowy alimentacyjnej za bezskuteczną wobec niego – na podstawie tzw. skargi pauliańskiej (art. 527 Kodeksu cywilnego).
Strategia dłużnika: alimenty jako „tarcza”
Analizując motywy działania G. L., sąd ustalił, że:
- w chwili zawarcia umowy alimentacyjnej dłużnik znajdował się w bardzo trudnej sytuacji finansowej,
- kwota 15 000 zł miesięcznie alimentów znacząco przekraczała potrzeby dziecka oraz możliwości zarobkowe ojca,
- umowa została zawarta w formie aktu notarialnego z dobrowolnym poddaniem się egzekucji – co znacząco zwiększyło jej skuteczność w razie potrzeby windykacji,
- podobne umowy zostały zawarte także na rzecz innych dzieci dłużnika z innych związków.
Sąd jednoznacznie uznał, że nie była to zwykła umowa alimentacyjna, lecz faktycznie zamaskowana darowizna, mająca charakter nieodpłatny i zmierzająca do pokrzywdzenia wierzycieli. Zgodnie z obowiązującą wykładnią – obowiązek alimentacyjny, wynikający z art. 128 i 135 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, może być potwierdzony umową, jednak tylko do wysokości wynikającej z realnych potrzeb dziecka i możliwości rodzica. Wszelkie „nadwyżki” ponad ten poziom są traktowane jako darowizny, które nie podlegają ochronie prawnej przed wierzycielami.
Wyrok sądu: częściowa skuteczność skargi pauliańskiej
Sąd Apelacyjny w Warszawie orzekł, że umowa alimentacyjna zawarta 28 grudnia 2012 r. jest bezskuteczna wobec wierzyciela w części, w jakiej przekraczała kwoty 4 400 zł miesięcznie (za okres od maja do listopada 2013 r.) oraz 6 700 zł miesięcznie (od grudnia 2013 r. i na przyszłość). Tylko te wartości uznał za zgodne z realnymi możliwościami ojca i usprawiedliwionymi potrzebami dziecka, na co wskazywał wcześniejszy wyrok Sądu Rejonowego zasądzający właśnie takie alimenty.
Pozostała część umowy – w tym zobowiązanie do płacenia 15 000 zł miesięcznie – została potraktowana jako pozorna darowizna, mająca na celu wyłącznie ochronę majątku dłużnika przed egzekucją. Taka czynność, mimo że formalnie nazwana umową alimentacyjną, została oceniona jako zmierzająca do pokrzywdzenia wierzycieli, a tym samym – bezskuteczna wobec nich.
Wnioski praktyczne: alimenty tak, ale nie jako sposób na uniknięcie odpowiedzialności
Z omawianego orzeczenia płyną kilka bardzo ważnych wniosków:
- Alimenty mogą być ustalane w umowie, ale tylko w granicach prawa. Jeżeli przekraczają one granice wynikające z art. 135 k.r.o., nadwyżka traktowana jest jak darowizna.
- Wierzyciel ma prawo domagać się uznania za bezskuteczne czynności, które prowadzą do jego pokrzywdzenia. Dotyczy to także umów alimentacyjnych, jeżeli są one używane jako narzędzie ochrony majątku dłużnika.
- Nie wystarczy nazwać umowę „alimentacyjną”, by zyskać ochronę prawną. Liczy się jej rzeczywisty cel i skutki.
- Sądy mogą ingerować w treść umowy, jeżeli prowadzi ona do nadużycia prawa. Nawet gdy dotyczy tak delikatnych kwestii jak dobro dziecka, nie może być pretekstem do obchodzenia przepisów chroniących wierzycieli.
Chcesz wiedzieć więcej? Zapraszamy do kontaktu!
Zdjęcie: unsplash.com