Czy majątek z przestępstwa wchodzi do majątku wspólnego małżonków?

Przyczyn rozwodu może być wiele. Czasem chodzi o zdradę, przemoc, uzależnienia, rozpad więzi albo zupełnie różne wizje życia. Zdarza się jednak i tak, że źródłem problemu staje się styl życia jednego z małżonków — a czasem również jego „zawód”, jeżeli działalność, z której czerpie pieniądze, ma charakter przestępczy.

Wtedy pojawia się pytanie nie tylko o charakterze moralnym, ale również bardzo konkretne zagadnienie prawne: co dzieje się z pieniędzmi, rzeczami albo innymi przedmiotami majątkowymi uzyskanymi przez jednego z małżonków z przestępstwa, jeżeli małżonkowie pozostają we wspólności ustawowej? Czy takie składniki trafiają do majątku osobistego sprawcy, czy do majątku wspólnego małżonków?

Na pierwszy rzut oka odpowiedź może wydawać się oczywista: skoro coś pochodzi z przestępstwa, nie powinno korzystać z ochrony prawa. Sąd Najwyższy w uchwale z 29 czerwca 2010 r., III CZP 42/10, przyjął jednak rozwiązanie bardziej złożone.

Co mówi prawo i stanowisko Sądu Najwyższego?

Punktem wyjścia jest zasada wspólności ustawowej. Zgodnie z obecnym art. 31 § 1 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, do majątku wspólnego należą przedmioty majątkowe nabyte w czasie trwania wspólności ustawowej przez oboje małżonków albo przez jednego z nich.

Sąd Najwyższy zwrócił uwagę, że przepis ten koncentruje się na samym fakcie nabycia w czasie trwania wspólności, a nie na moralnej czy prawnej ocenie źródła przysporzenia. W uchwale wskazano wprost:

„Przedmioty majątkowe nabyte w czasie trwania wspólności ustawowej przez jednego z małżonków, uzyskane z przestępstwa, wchodzą w skład majątku wspólnego”.

Oznacza to, że jeżeli jeden z małżonków w czasie trwania wspólności ustawowej uzyska określone przedmioty majątkowe z działalności przestępczej, to co do zasady mogą one wejść do majątku wspólnego. Nie dlatego, że prawo „akceptuje” przestępstwo, ale dlatego, że mechanizm wspólności ustawowej działa automatycznie.

Sąd Najwyższy podkreślił, że wejście składnika do majątku wspólnego następuje z mocy prawa i „nie zależy od woli, a nawet świadomości” małżonka, który dany składnik nabywa. To istotne także dla drugiego małżonka, który może nie mieć żadnego wpływu na źródło pochodzenia pieniędzy.

Nie oznacza to jednak, że każdy przedmiot związany z przestępstwem automatycznie staje się własnością małżonków. Sąd Najwyższy rozróżnił sytuacje, w których sprawca rzeczywiście nabywa określone prawo, od takich, w których nigdy nie dochodzi do skutecznego nabycia. Przykładowo rzecz skradziona nie staje się własnością złodzieja, bo sprawca kradzieży nie nabywa własności cudzej rzeczy. Taka rzecz nadal należy do pokrzywdzonego.

Inaczej może być jednak w sytuacji, gdy przestępstwo wiąże się z określonym przysporzeniem majątkowym, np. pieniędzmi uzyskanymi z nielegalnej działalności. Wtedy, dopóki nie zostanie orzeczony przepadek albo nie zostaną zastosowane inne instrumenty prawne, taki składnik może funkcjonować w majątku sprawcy, a przy wspólności ustawowej — także w majątku wspólnym małżonków.

Dlaczego nie oznacza to „legalizacji” pieniędzy z przestępstwa?

Sąd Najwyższy nie pominął przy tym argumentu moralnego. W uzasadnieniu zauważono, że zaliczenie korzyści z przestępstwa do majątku wspólnego może budzić zastrzeżenia. Jednocześnie wskazano, że prawo zna inne mechanizmy służące odebraniu sprawcy bezprawnej korzyści. Chodzi przede wszystkim o środki prawa karnego, takie jak przepadek przedmiotów pochodzących z przestępstwa, przepadek korzyści majątkowej albo obowiązek naprawienia szkody.

Innymi słowy: to nie postępowanie o podział majątku ma być podstawowym narzędziem odbierania korzyści z przestępstwa. Jeżeli państwo chce pozbawić sprawcę nielegalnego majątku, powinno korzystać z instrumentów przewidzianych w prawie karnym albo cywilnym, np. art. 412 k.c. Sam fakt nielegalnego źródła nie oznacza jeszcze, że sąd rodzinny może po prostu uznać, że majątek wspólny „nie powstał”.

Co ważne, Sąd Najwyższy zaznaczył również, że włączenie takiego składnika do majątku wspólnego nie oznacza automatycznie odpowiedzialności karnej drugiego małżonka, np. za paserstwo. Do paserstwa potrzebne jest bowiem zawinione zachowanie, a samo nabycie praw do rzeczy z mocy ustawy, w ramach wspólności majątkowej, nie jest jeszcze „transakcją” typową dla paserstwa.

W praktyce oznacza to, że przy podziale majątku po rozwodzie sąd może badać także składniki, które pochodzą z działalności przestępczej jednego z małżonków. Nie znaczy to jednak, że sprawca może bezpiecznie „zalegalizować” przestępcze dochody przez małżeńską wspólność majątkową. Takie składniki nadal mogą podlegać przepadkowi albo innym roszczeniom.

Podsumowanie

Najważniejszy wniosek z uchwały Sądu Najwyższego jest więc następujący: źródło pochodzenia majątku nie decyduje samo przez się o tym, że składnik nie może wejść do majątku wspólnego. Decydujące jest to, czy został nabyty w czasie trwania wspólności ustawowej i czy nie należy do kategorii majątku osobistego.

To rozstrzygnięcie może wydawać się kontrowersyjne, ale ma swoją logikę. Prawo rodzinne określa, co wchodzi do majątku wspólnego. Prawo karne natomiast decyduje, czy korzyść pochodząca z przestępstwa powinna zostać sprawcy odebrana.

Źródła:

– uchwała Sądu Najwyższego z 29 czerwca 2010 r., III CZP 42/10
– art. 31 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego

Chcesz wiedzieć więcej? Zapraszamy do kontaktu!

Zdjęcie: unsplash.com

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *